24 maja 2018

Dziewczyny z kamerkami

Dziewczyny z kamerkami


Nie będę silił się na żadne wydumane wstępy, zapowiedzi, opisy bohaterek, tło historyczne itp. Oddam po prostu głos dwóm dziewczynom, które rozbierają się przed internetowymi kamerkami w zaciszu swoich mieszkań i na tym zarabiają. Spotkaliśmy się ny Skypie, żeby mogły opowiedzieć dlaczego to robią, jaki jest ich stosunek do sekspracy, co myślą o tym ich rodziny i znajomi, jakie mają plany na przyszłość oraz ile zarabiają. Dziewczyny poprosiły mnie o zachowanie ich prywatności, dlatego przybrały sobie zmyślone imiona i nie pozwoliły na zdjęcia. Możecie je spotkać po drugiej stronie internetu na platformie ShowUp, poprzez którą się z nimi skontaktowałem. 


Mia i Kaja. Mia, ponieważ jest fanką Pulp Fiction, a Kaja, bo to pierwsze imię, które przyszło jej do głowy. Mia jest przeciętnego wzrostu, szczupła, krótkie włosy ciemnego koloru, ubrana w sportową elegancję. Kaja to brunetka, wysoka i zgrabna, gęste, pofalowane włosy opadają luzem na jej ramiona. Nie wyglądają jak modelki, ani seksbomby, ale ich uroda przyciąga wzrok swoją naturalnością i kobiecością. 


Ja: Cześć dziewczyny, cieszę się, że zgodziłyście się na rozmowę. Chyba nie za często macie okazję rozmawiać na temat kamerek?
Mia: No nie jest to temat do rozmów z rodziną, ani do obnoszenia się na fejsie.

Ja: To powiedzcie proszę, jak długo już rozbieracie się przed kamerkami i jak to się zaczęło.
Mia: Ja robię pokazy już od około 6 miesięcy, kilka razy w tygodniu, to zależy jaki mam nastrój i jak dużo czasu. A zaczęło się od tego, że gdzieś tam kumple mi o tym opowiadali, więc weszłam z ciekawości i zobaczyłam jak to działa. Z początku tylko sobie oglądałam, a potem sama włączyłam kamerkę i dałam pokaz, który zgromadził kilkaset osób. I właśnie tak mi się to spodobało.
Kaja: Ja się rozbieram od jakichś 4 miesięcy. O ShowUpie dowiedziałam się z internetu, gdy z nudów lurkowałam różne strony. Potem trochę o tym poczytałam i gdy się dowiedziałam, że można na tym nieźle zarobić, to sama spróbowałam. Z początku szło opornie, ale z czasem, jak się trochę przełamałam, to jest lepiej. Zawsze miałam problemy z kasą, teraz ten problem jest znacznie mniejszy.


Ja: Jak wyglądają wasze pokazy?
Mia: Różnie, zależy trochę od humoru, trochę od tego, jaka jest widownia. Czasami to są jakieś zabawy, przebieranki, tańce, masturbacja, a czasami po prostu sobie siedzę, piję wino i gadam z oglądającymi.
Kaja: U mnie jest bardzo podobnie. Staram się zawsze mieć jakiś gadżet albo motyw przewodni, żeby urozmaicać te pokazy. 

Ja: Ilu ludzi was ogląda?
Kaja: To zależy od dnia, pory dnia, atrakcyjności. Wiesz, jest duża konkurencja, na raz można oglądać kilkadziesiąt lasek. W najlepszych momentach miałam ponad 1.000 oglądających.
Mia: Mój rekord to 2.100 osób. A tak średnio, to kilkaset, mam już nawet skromną, stałą widownię. 

Ja: To są sami faceci?
Mia: Właśnie nie, jest też dużo dziewczyn.

Ja: Pokazujecie swoje twarze przed kamerkami?
Mia: Ja pokazuję, nie mam z tym problemu.
Kaja: Ja występuję w różnych maskach, nie chcę pokazywać swojej twarzy. Czasami pokazuję na privach, ale to rzadko. 

Ja: Masz obawy, że ktoś cię rozpozna?
Kaja: Tak, jakiś tam lęk jest przed tym, że wpadnę na kogoś znajomego, świat jest mały. Nie chciałabym, żeby to doszło do mojej rodziny.

Ja: Czujecie jakiś ostracyzm ze strony ludzi w stosunku do tego, co robicie?
Mia: No na pewno nie jest to tak odbierane jak praca nauczycielki, czy pielęgniarki. Ludziom się wydaje, że się puszczamy i zarabiamy łatwo wielkie pieniądze. A my po prostu dajemy ludziom frajdę, przecież nie rozbieram się przed szkołą, nikogo nie krzywdzę, czy zmuszam do oglądania.  Od zawsze ludzie płacili za oglądanie gołych dziewczyn, dzisiaj jest to po prostu łatwiejsze, nawet nie trzeba wychodzić z domu.
Kaja: W Polsce wciąż jest duże tabu jeśli chodzi o erotykę, seks. W dużych miastach można się jakoś ukryć w tłumie, ale tam skąd pochodzę, gdyby ludzie się dowiedzieli, to na pewno by mnie wytykali palcami. Nie wiem dlaczego, ja nikomu nie zaglądam pod kołdrę, nie obchodzi mnie, co inni robią ze swoim ciałem. 


Ja: A jak zareagowaliby wasi rodzicie, rodziny na to, że rozbieracie się w internecie i zarabiacie na tym?
Kaja: Myślę, że moi rodzice byliby w szoku, na pewno mieliby problem z tym, co robię. Nie wiem, jak by się to skończyło, ale wolę sobie tego nie wyobrażać. Moja rodzina jest raczej konserwatywna, nie ma przyzwolenia na nagość, erotyzm itd. Ja gdzieś tam się wymykam tym ramom, ale działam w ukryciu.
Mia: Moi rodzice raczej by to zaakceptowali. Mama na pewno, we wszystkim mnie wspiera, poza tym przecież nie robię nic złego. Wkoło nas jest tyle seksu. Przecież nie stoję na ulicy, czy przy trasie, robię to, bo lubię i mam nad tym kontrolę. 

Ja: No właśnie, dlaczego to robicie, co was pociąga?
Mia: Ja lubię ten dreszczyk emocji, kiedy wiem, że mnóstwo ludzi się na mnie patrzy, podniecam ich, a to podnieca mnie. Adrenalina, rozumiesz? Lubię to, że mam kontrolę nad widzami, czuję, że czekają na mój ruch. No i jest z tego niezła kasa.
Kaja: Dla mnie kamerki, to przygoda. Tak jak mówi Mia, to jest niezły dreszczyk, fajna zabawa. Ci kolesie nabuzowani, którzy wręcz skomlą do monitora. Czasami mnie to nawet bawi. Poza tym, całkiem dobrze na tym zarabiam, co daje mi samodzielność i wolność. Sama decyduję, kiedy chcę włączyć kamerkę, co przed nią zrobić. Wiem, że w każdej chwili mogę przestać.

Ja: W takim razie, ile zarabiacie na kamerkach?
Mia: Jeśli dużo występuję i się staram, działam na Myfreecams, gdzie jest duża publika, to spokojnie 5.000 zł. Raczej nie schodzę poniżej 2.000 zł.
Kaja: No ja mniej, około 1.500-2.000 zł. 
Mia: Nie wiem, czy wiesz, ale np. w USA, czy Anglii dziewczyny potrafią zrobić na takich kamerkach naprawdę zajebisty interes. Rozbierają się przed kamerkami właściwie codziennie, do tego mają swoje Snapchaty, na których dają prywatne pokazy, sprzedają swoje zdjęcia, nawet polaroidy, sprzedają filmiki. U nas to byłoby nie do pomyślenia. 

Ja: Umawiacie się w realu ze swoimi widzami?
Mia: Nie, to wykluczone.
Kaja: Nie.

Ja: A dostajecie takie oferty?
Mia: Mnóstwo, nawet nie wyobrażasz sobie, jakie kwoty padają. Jeden koleś proponował mi 5.000 zł za noc.
Kaja: Czasami chcą, żebyśmy tylko patrzyli, jak się masturbują, bleee.

Ja: A jakie są granice tego, co pokazujecie na pokazach?
Mia: Takie jak w realu, nie robię rzeczy, które mnie brzydzą.
Ja: To znaczy?
Mia: Wchodzimy zbyt głęboko w moją prywatność, hahaha.
Kaja: Ja na pewno nie odbyłabym stosunku przed kamerkami.
Mia: Ale uwierz mi, że niektóre laski są w stanie zrobić wiele dla kasy. Różne rzeczy widziałam. 


Ja: Macie stałego partnera, jesteście w związku? 
Mia: Nie
Kaja: Ja też nie.

Ja: A gdybyście były, to zrezygnowałybyście dla faceta z pokazów?
Kaja: Tak.
Mia: A ja nie. Musiałby wybrać albo chce mieć pokazy za darmo albo za nie płacić, hahahah.

Ja: Jak wasze pokazy odbierane są przez znajomych? Mówiliście im o tym?
Mia: Ja powiedziałam najbliższym znajomym, nie mają z tym problemu. Czasami nawet opowiadam im jakieś śmieszne momenty i mamy z tego bekę.
Kaja: Nie, ja nie chcę mówić. Zupełnie oddzielam kamerki od życia prywatnego. 

Ja: Jak długo planujecie dawać pokazy?
Mia: Nie wiem, nie myślałam o tym. Jak przestanie dawać mi to frajdę albo znajdę jakąś naprawdę ciekawą i dobrą pracę. Na razie jest mi z tym dobrze, dużo pieniędzy odkładam, myślę żeby kupić mieszkanie pod wynajem. Dążę do niezależności finansowej.
Kaja: Myślę, że jak skończę studia i pójdę do pracy, to już będę chciała z tym skończyć. Czyli góra jeden rok. 

Ja: Wyczerpałem swoje pytania. Dziękuję wam bardzo za rozmowę i szczerość.
Mia: Papa.
Kaja: Nie ma za co. Hej!