19 marca 2018

Teatr Studyjny, tutaj warto chodzić oraz krótka recenzja spektaklu Przebudzenie wiosny

Teatr Studyjny, tutaj warto chodzić oraz krótka recenzja spektaklu Przebudzenie wiosny


Teatr Studyjny w Łodzi to dość nietypowy teatr. Wystawiane są tutaj wyłącznie spektakle dyplomowe oraz projekty artystyczne studentów Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi. Dzięki temu, widz może spotkać się z niesamowitą młodzieńczą energią, ambicjami oraz nieokrzesanymi jeszcze talentami, które naprawdę robią wrażenie, gdyż nie uznają kompromisów i chcą jak najlepiej pokazać światu swoje umiejętności. 

Spektakl Przebudzenie Wiosny w Teatrze Studyjnym, zdjęcie dzięki uprzejmości Szkoły Filmowej w Łodzi

Zmienność, to cecha charakterystyczna dla Teatru Studyjnego. Repertuar zmienia się co roku, a wraz z nim zmienia się cała aktorska obsada, która składa się ze studentów Szkoły Filmowej. W raz z odejściem ze Szkoły aktorów-absolwentów, na deski Teatru wkracza kolejny rocznik, który bynajmniej nie ma zamiaru wypaść gorzej od starszych kolegów. Dzięki temu, co roku można oglądać nowe twarze oraz nowe spektakle. Jest w tej koncepcji pewna szkoda, ponieważ spektakli z poprzednich lat nie da się już w ogóle obejrzeć i tak na przykład nie uda mi się już nigdy zobaczyć Equus i Ślub, które najbardziej utkwiły mi w pamięci spośród spektakli dyplomowych. 

Przeczytaj również Jean-Luc Godard zachwyt i uwielbienie
.
.
.


Spektakle dyplomowe dobierane są tak, aby zaprezentować spektrum możliwości występujących aktorów. Sztuki są bardzo ekspresyjne, żywiołowe, dynamiczne. Emocje kotłują się na scenie, a nierzadko dochodzą do tego akrobatyczne pokazy sprawności młodych aktorów na linach, filarach, siatkach itp. Najbardziej urzekające jest dla mnie to, jak młodość aktorów tuszowana jest przez ich warsztat aktorski. Większość z nich wygląda jak niewinne nastolatki, lecz na scenie potrafią wydobyć z siebie emocje, które niejednokrotnie wywołały u mnie ciarki i szybsze bicie serca. Przemoc psychiczna, nagość, poniżenie na pewno nie są łatwe do odegrania, ale aktorzy świetnie podejmują się takich wyzwań. Trzeba to stanowczo podkreślić - pomimo, iż na scenie występują studenci, każdy spektakl jest profesjonalnie przygotowany i odegrany. Tutaj nie ma miejsca na chałturę i amatorszczyznę, ponieważ aktorzy są oceniani nie tylko przez swoich wykładowców, ale również przez krytyków sztuki i widzów przede wszystkim. Występy na deskach Teatru Studyjnego mogą okazać się dla nich przepustką nie tylko do łódzkich teatrów, ale teatrów i planów filmowych Polski, czy Europy. Słaby występ dyplomowy to pewny falstart aktorskiej kariery.  

Ostatni spektakl, na którym byłem w Teatrze Studyjnym, to Przebudzenie wiosny (Frank Wedekind) w reżyserii Kuby Kowalskiego. Chociaż oryginalny tekst pochodzi z 1891 r., w ogóle nie stracił na aktualności, a reżyser spektaklu doskonale zaadaptował go na deski łódzkiego teatru, czemu przysłużyła się w dużej mierze scenografia wykonana przez Agatę Skwarczyńską. Historia dotyczy dojrzewania nastolatków, którzy nie mając szansy na edukację seksualną, targani są buzującymi hormonami i gwałtownymi porywami uczyć. Boją się tych uczuć, jednakże lęk wywołany jest przez społeczne i kulturowe zakazy, tłamszenie uczuć przed obawą o zgorszenie młodzieży. Dodatkowo ukazany jest konflikt pomiędzy rodzicami a dojrzewającymi dziećmi, który bierze się z braku porozumienia, a przede wszystkim braku szczerej rozmowy. Bardzo ujmująca jest historia ucznia przywiązującego wielką uwagę do nauki, albowiem w strachu przed zawiedzeniem swoich rodziców dochodzi wręcz do obłędu na punkcie wyników w szkole. 

Przeczytaj również iGeneracja - pokolenie nastolatków zabijane przez smartfony

Poznawanie swoich uczuć i pragnień, kierowanie się nimi w ukryciu przed dorosłymi, to motyw przewodni spektaklu. Młodzi muszą walczyć z purytańską obyczajowością, tabu i piętnowaniem jakiejkolwiek seksualności ze strony rodziców i szkoły. W walce świetnie zostały wykorzystane rozwieszone liny i siatki, które stanowiły jedyną scenografię. Młodość raz to bujała się na linach, jak robią to dzieci w beztroskich chwilach zabawy, raz skakała i szarpała z siatkami, które ograniczały ich ruchy i namiętności. Dodatkowo emocje potęgowane były przez śpiewy, wycia i dźwięki wydawane przez aktorów. 

Historia opowiedziana w Przebudzeniu wiosny mogłaby się równie dobrze wydarzyć dzisiaj, w Polsce, czy jakimkolwiek innym kraju. Mam wrażenie, że rodzice wciąż starają się nie dostrzegać dojrzewania seksualnego swoich dzieci i chowają je pod kloszem tak długo, jak się da. Przerabiają sukienki, które są już zbyt krótkie, w zawoalowany sposób tłumaczą na czym polega współżycie seksualne, a wychowanie dzieci najchętniej przerzuciliby na szkołę. Szkoła jednakże to instytucja, która w jak najmniejszym stopniu chce się angażować w takie tematy i jedyne, co jej najlepiej wychodzi, to wkładanie umysłów w ciasne ramy edukacji i unikanie odpowiedzialności w obawie przed odebraniem finansowania. Tak było w 1891 r. i tak samo jest w 2018 r.

Teatr Studyjny to miejsce, w którym można poczuć magię teatru. Celowo rezygnuje się z bogatych scenografii, skomplikowanych scen, wyszukanej oprawy muzycznej, a wszystko to na rzecz warsztatu aktorskiego. To aktorzy mają za zadanie zbudować historię od początku do końca. Jestem pod szczerym podziwem rezultatu ich pracy, ponieważ jeszcze nigdy się nie zawiodłem na spektaklu w Studyjnym. Zawsze mogę liczyć na emocje, dlatego tak chętnie wracam. 

Przeczytaj również Problemy psychiczne polskiej młodzieży