5 marca 2018

Problemy psychiczne polskiej młodzieży



Problemy psychiczne polskiej młodzieży


Polskie dzieci i młodzież coraz częściej dopadają problemy psychiczne, które wręcz stały się oznaką czasów, w których żyjemy. Niedawno opisałem problemy psychiczne nastolatków z USA, na które w dużym stopniu wpływ mają social media oraz smartfony, tymczasem okazuje się, że nie jest to problem jedynie obecny za oceanem. Ostatnie badania przeprowadzone wśród warszawskich gimnazjalistek dały przerażający obraz - aż 20% nastolatek ma objawy depresyjne. Czasy, w których wychowują się dzisiejsze dzieci są naprawdę ciężkie. Wyobcowanie, osamotnienie, rywalizacja, poczucie niskiej wartości - to powszechność. Brak wsparcia rodziców, którzy sami często borykają się z problemami psychicznymi to również powszechność. Do tego dochodzi brak pomocy ze strony państwa, a wręcz celowe ignorowanie i tuszowanie problemu zdrowia psychicznego Polaków. Czy dzisiejsze pokolenie nastolatków, to pokolenie stracone?

depresja nastolatków w polsce
Choroby psychiczne polskiej młodzieży są bagatelizowane


Szpitale pękają w szwach

Oficjalnie, w Polsce nie ma problemu depresji, co ma odzwierciedlenie nawet w wysokiej pozycji Polski w rankingu krajów OECD. Według rankingu, wśród krajów najlepiej rozwiniętych, polscy mężczyźni chorują na depresję najrzadziej, a polskie kobiety zajmują dopiero 26 pozycję (z 30). Jednak w rzeczywistości, nasz system ochrony zdrowia nie rejestruje zachorowań na depresję. Stąd, żyje się u nas tak szczęśliwie. Prawda jest zupełnie inna. Jak podaje portal Forsal.pl [1], jeszcze nigdy polska służba zdrowia nie musiała mierzyć się z tak powszechnym zjawiskiem zachorowań wśród młodszych. Doszło do tego, że obłożenie w szpitalach wynosi 150-160%, niektórzy pacjenci muszą leżeć na korytarzach a nawet na podłodze. Wszystkiemu winna jest zła organizacja służby zdrowia, która jest skrajnie niedofinansowana, jeżeli chodzi o leczenie psychiatryczne. Dochodzi do takich absurdów, że osoby o skłonnościach samobójczych są kierowane do szpitala z miesięcznym terminem. Podczas, gdy w takim przypadku liczy się każda godzina, bo założyć sobie sznur na szyję, czy położyć się na torach to tylko chwila. 

Przeczytaj również Bridget Jones robi kobietom wodę z mózgu
.
.
.

 


Kto jest winny?

Nie jestem psychiatrą, ani psychologiem, więc ciężko mi wypowiadać się w sposób merytoryczny na temat przyczyn tak istotnych problemów wśród młodzieży, ale obserwacje ich życia skłaniają do refleksji. Wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie - w jakim świecie żyjemy? Świecie wykreowanym, jesteśmy karmieni sztucznymi obrazami sztucznych sukcesów. Na każdym kroku wmawia się nam, że zasługujemy na szczęśliwe życie, pełne luksusów, pysznego jedzenia, dobrych samochodów, markowych ubrań. Życie bez bólu, bez problemów ze zdrowiem, w szczęściu, radości. Wmawia się nam, że wszystkie codzienne problemy można załatwić jedną tabletką, szybką pożyczką, ucieczką do ciepłego kraju, nowym samochodem. 


Zwłaszcza młodzież jest wystawiana na silny wpływ kreatorów szczęśliwego życia, sukcesu medialnego. Podstawia się im idolów, których powinni naśladować, wielkie gwiazdy muzyki, sportu, filmu, czy po prostu celebrytów. Celebryci są najgorsi, ponieważ nie dają światu żadnej wartości, a jedynie zgarniają zachwyt i zazdrość innych. Social media wręcz demolują poczucie wartości młodych ludzi, ponieważ bawią się ich emocjami. Dawkują im poczucie wartości w lajkach i serduszkach prowadząc do wyścigu popularności - sztucznej popularności, ponieważ nastolatkowie w dużej mierze kupują swoje lajki za pieniądze lub wymieniają się nimi z innymi osobami.  Wszystko po to, żeby zaimponować znajomym, podbudować swoją wartość i być tym lepszym.


Showbiznes i social media są dewastujące dla młodych ludzi. Pokazują im idealny świat i wmawiają, że jest na wyciągnięcie ich ręki. Wystarczy viralowe zdjęcie, udział w talent-show, czy idealne ciało, a można stać się idolem rówieśników. Tymczasem, takie historie to naprawdę margines, zbieg okoliczności, to przede wszystkim sztuczna kreacja zaplanowana od A do Z, lub historia okupiona poświęceniem niewartym jakiejkolwiek ceny. 


Rodzice - ofiary transformacji

Kiedy rzeczywistość wygrywa konfrontację ze sztucznym obrazem, pojawia się rozczarowanie, zawiedzenie, poczucie niższości, gorszości. Wyobcowanie, wycofanie, osamotnienie. Szacuje się, że w Polsce rocznie dochodzi do 100-200 tysięcy samobójstw. W głównej mierze samobójcami są nastolatkowie w okresie pokwitania. Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie - to gdzie do cholery są ich rodzice? Gdzie? W pracy. A jeśli nie w pracy, to dogorywają po pracy na kanapie zarżnięci morderczym tempem i wysiłkiem wkładanym w zarabianie pieniędzy na realizowanie wizji zaszczepionych reklamami. Bartosz Łoza, psychiatra, Prezes Polskiego Towarzystwa Neuropsychiatrycznego zauważa w wywiadzie dla Forsal.pl [2], że pokolenie naszych rodziców, którzy przechodzili transformację z PRL-u w wolną Polskę, jak pokazują współczesne badania, jest samotne, smutne i zmęczone, jest najbardziej depresyjnym, najbardziej wyniszczonym intelektualnie pokoleniem w Unii Europejskiej. Polacy są na 2. miejscu w UE pod względem spędzania czasu w pracy, więc po prostu zapracowujemy się ponad siły, a to rozwala nasze więzi społeczne, rodzinne.  Nie zauważamy swoich dzieci lub przedkładamy własny komfort nad ich potrzeby. Rodzice coraz częściej spychają obowiązek i trud wychowania ich dzieci na szkołę, nauczycieli. Czasami mam wrażenie, że niektóre dzieci są wypychane z domu na dodatkowe zajęcia, co ma jedynie dać poczucie ich rodzicom, złudne poczucie, że są dobrymi rodzicami, że angażują się w życie dziecka. Ale tak naprawdę, to tylko wożą dzieci z jednej szkoły do drugiej. A dzieci wychowują się w Internecie. 

Przeczytaj również USA - najbogatszy kraj skrajnej biedy


Niewydolna służba zdrowia

Ciekawi jesteście, dlaczego skala problemu jest tak duża, dlaczego zaburzeń i schorzeń się nie leczy efektywnie? Może dlatego, że osoby z problemami psychicznymi nie mają gdzie szukać pomocy? Pomoc psychiatryczna i psychologiczna jest trudno dostępna w ramach publicznej służby zdrowia. Wśród wielu bolączek służby zdrowia w tej dziedzinie wystarczy wskazać na długie kolejki oczekiwania, które są spowodowane uciekającymi specjalistami - obecnie mamy 4 psychiatrów na 100.000 populacji dzieci i młodzieży. Norma WHO to 10. psychiatrów. Specjaliście odchodzą masowo do prywatnego sektora, zmieniają specjalizację lub emigrują za granicę. Przyczynami są niskie zarobki, problemy systemowe, brak zainteresowania kłopotami finansowymi, niedowartościowanie. Do tego dochodzi jeszcze tabu, które spowija leczenie problemów psychicznych. Dla wielu Polaków to powód do wstydu, załamania, poczucie porażki. Większość woli problem ukrywać, ignorować go, czy też zaradzać “swoimi” sposobami, co jednak powoduje jedynie pogorszenie sytuacji aż do jej eskalacji. 


Plan ratunkowy

Obecnie eksperci z NFZ oraz Ministerstwa Zdrowia przygotowują plan ratunkowy, który ma zacząć działać od 1 stycznia 2019 r. W założeniach, plan ma wprowadzić do każdej szkoły psychologa, stworzyć terapeutyczne zespoły mobilne, ułatwić dostęp do terapii rodzinnej, rozwinąć opiekę środowiskową. Od planu do skutecznej - bo to jest najważniejsze - realizacji droga jest jednak daleka, a skutki wielu lat zaniedbań i bagatelizowania problemu odczuwalne są obecnie i w najbliższej przyszłości będą się jedynie nasilać. 

Przeczytaj również Rosną koszty finansowe klęsk żywiołowych


Przypisy:
[1] Klara Klinger, Nasze dzieci w psychicznej rozsypce. Tak źle nie było jeszcze nigdy, Forsal, dostęp przez http://forsal.pl/lifestyle/zdrowie/artykuly/1108676,nasze-dzieci-w-psychicznej-rozsypce-tak-zle-nie-bylo-jeszcze-nigdy.html, dostęp dnia: 05.03.2018 r.

[2] Magdalena Rigamonti, W Polsce mamy epidemię samobójstw. Obowiązuje model leminga pędzącego do przepaści [CAŁY WYWIAD], Forsal, dostęp przez:
http://forsal.pl/artykuly/1104848,bartosz-loza-w-polsce-mamy-epidemie-samobojstw-obowiazuje-model-leminga-pedzacego-do-przepasci-wywiad.html, dostęp dnia: 05.03.2018 r.