29 lipca 2018

Impreza techno w... Palestynie

Impreza techno w... Palestynie


Wyobraźcie sobie biały dzień, konsola za którą stoi dwóch muzyków, z czego jeden w długich dredach, z głośników lecą dźwięki muzyki elektronicznej, a w tle bawi się spora grupa młodych ludzi, w tym skąpo ubrane dziewczyny, wszyscy tańczą, śmieją się, piją piwo i palą jointy. Jak myślicie, gdzie takie obrazki można spotkać? W pierwszej kolejności na pewno pomyślicie o zachodniej Europie - Holandia, Niemcy, Hiszpania, naturalną myślą będzie USA - LA, LV, NY. Ja natomiast widziałem taką imprezę w Palestynie. Niestety nie na żywo, za co oddałbym sporą część swoich oszczędności, ale na youtube'owym kanale Boiler Room, który organizuje imprezy w różnych częściach świata z najlepszymi producentami oraz DJ'ami, a następnie nagrywa je i umieszcza w sieci. Zapraszam zatem do oglądania, ponieważ ta impreza naprawdę była dla mnie zaskoczeniem i zupełnie zmieniła postrzeganie Palestyny oraz jej mieszkańców. Doznałem wręcz szoku kulturowego...



25 lipca 2018

Skuteczny sposób na poderwanie faceta

Skuteczny sposób na poderwanie faceta*


Poderwanie faceta naprawdę nie jest trudne. A niestety zdarza się obecnie tak, że to dziewczyny muszą częściej podrywać facetów, niż jak to miało miejsce odwrotnie dawno temu. Nic więc dziwnego, że wiele dziewczyn ma z tym problem, bo jest to dla nich nowa, nieprzetrenowana sytuacja. Stąd też mój krótki poradnik, który powinien zadziałać w każdej sytuacji, chyba że jesteś bardzo brzydka, a facet bardzo trzeźwy.

jak poderwać chłopaka
Jak poderwać faceta - poradnik
Najlepsze miejsce podrywu to takie, w którym jest alkohol i zabawa. To oczywiste, facet jest wtedy wyluzowany, bardziej śmiały i otwarty. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby wypróbować pomysłu w kawiarni, na ulicy i tak dalej. 

Podchodzisz śmiało i pewnie do faceta, patrzysz mu się w oczy i z lekkim uśmiechem pytasz:
- Chcesz się ruchać?

Facet ma dwie możliwości zareagowania.

Opcja nr 1: mówi tak - wtedy jedziecie się ruchać. 

I znowu są dwie opcje:
Opcja nr 1.1. - nie poszło po twojej myśli, zmywasz się i nic was więcej nie łączy. Ewentualnie, to on się zmywa. W każdym razie zaliczyłaś faceta. Nowoczesne dziewczyny zaliczają facetów. 

Opcja nr 1.2. - obojgu wam się spodobało. Umawiacie się drugi raz, trzeci, czwarty, zaręczyny, ślub, dzieci i tak dalej.

Opcja nr 2: facet się zmieszał, obraził, powiedział grzecznie "nie", lub cokolwiek innego niż "tak" - wtedy się śmiejesz, mówisz, że "hej, spoko, tylko cię sprawdzałam" i obracasz całą sytuację w żart. Pokazujesz jaka jesteś pewna siebie i zabawna, wywiązuje się rozmowa, a potem i tak pewnie pojedziecie się ruchać i wrócisz do opcji nr 1. 


*pół żartem, pół serio. Nawet bardziej żartem, niż serio, ale warto spróbować.

22 lipca 2018

Jak nie być dupkiem za kierownicą

Jak nie być dupkiem za kierownicą


Z trwogą zauważam, że na polskich drogach nasila się dupkowatość kierowców, która prowadzi do znacznego pogorszenia komfortu podróżowania samochodem. Co gorsza, trend ten najsilniej widoczny jest w dużych miastach, gdzie jest tłok na ulicach, więc kierowcy powinni być wyrozumiali i pomocni względem siebie. Niestety, każdy, kto chociaż raz wjechał samochodem do centrum większego miasta na pewno spotkał się z idiotycznymi zachowaniami kierowców, które mają jedynie na celu pokazanie pozycji siły innego kierowcy. Skąd w nas tyle wrogości na drogach i do czego nas to doprowadzi?

Dupkowatość kierowców może być niebezpieczna

Najgorszym zachowaniem, którego wręcz nienawidzę jest brak ustępowania miejsca samochodom, które chcą się włączyć płynnie do ruchu lub zmienić pas. A już do furii doprowadzają mnie kierowcy, którzy nie ustępują autobusom komunikacji miejskiej - zwłaszcza, jeśli akurat w nich podróżuję. Poruszanie się w mieście wymaga współpracy, żeby zachować jakąś płynność i ułatwić jazdę innym kierowcom. Nagminny obraz to taki, kiedy z trzech pasów na wprost, nagle skrajny prawy lub lewy są przeznaczone do skrętu lub kończą się, bo remont. Fala samochodów rusza do przodu, jeden kierowca chce zmienić pas ze skrajnego skrętu, żeby jechać prosto. Jest już prawie połową swojego samochodu na pasie do jazdy na wprost, ale i tak nikt go nie chce przepuścić, a za włączającym tworzy się ogonek sfrustrowanych kierowców chcących skręcić. Gdyby od razu umożliwiono mu zmianę pasa, to nie stwarzałby zagrożenia, gdyż ktoś może go zahaczyć, lub kierowca może nie wytrzymać i wymusić pierwszeństwo, a także pozwoliłby na skręt pozostałym kierowcom.  Każdy wygrywa.

.
.
.

18 lipca 2018

Stare polskie zespoły muzyczne powinny wymrzeć

Stare polskie zespoły muzyczne powinny wymrzeć


Czy jest coś bardziej żenującego niż podstarzali kolesie w skórzanych spodniach śpiewający z półplaybacku piosenki sprzed 25 lat? Kiedy widzę po raz kolejny na scenie stetryczałych dziadków z obwisłymi mięśniami ramion, którzy po raz tysięczny wykonują swój przebój z lat 80. bierze mnie taka litość, że chciałbym uwolnić od tego smutnego przeżycia cały świat. Dlatego, gdybym miał taką możliwość, unicestwiłbym wszystkie polskie muzyczne zespoły rockowe, które mają już ponad 20 lat. W pierwszej kolejności zacząłbym od Perfectu, Iry i Lady Pank, później wziąłbym się za De Mono, Budkę Suflera, Marylę Rodowicz i Dżem aż do zupełnego uwolnienia polskiej muzyki od pseudorockowych zombie.

Skończmy już ze starymi zespołami

Obmyśliłem sobie nawet skuteczny sposób na wyeliminowanie tych wszystkich zespołów na jeden raz, w jednym miejscu. Zorganizowałbym festiwal muzyczny pod szumną nazwą "Legendy polskiego rocka" czy "Najjaśniejsze gwiazdy naszych najwspanialszych lat" i zaprosił ww. zespoły. Przesłaniem festiwalu byłoby granie muzyki, która cieszy, bawi i wzrusza nas nieprzerwanie od wielu lat oraz podziękowanie wszystkim tym zespołom za ubarwianie naszej szarej rzeczywistości. Te wszystkie kapele rockowe lubują się w takich tanich sloganach, bo oni w to naprawdę wierzą. Im się wydaje, że ich muzyka jest ponadczasowa i uniwersalna, ale to jest gówno prawda. Po prostu na okrągło leci w radiu i reklamach, bo jest chwytliwa i tania, przez co ludzie leniwi nie słuchają niczego innego, niż propozycje RMF FM, ZETki, VOX FM itp. Codziennie, a nawet kilka razy dziennie stacje radiowe puszczają do porzygu te same kawałki - Kryzysowa narzeczona, Szklanka wody, Autobiografia... Nie ma dnia, żeby nie poleciał zestaw polskiej muzyki lat 80-90 w ilości zagrażającej zdrowiu psychicznemu. 



Kiedy już każdy z zespołów dałby swój koncert, na scenę wjechałby wielki basen wody, a ja poprosiłbym zespoły o wspólne wykonanie piosenki "Chcemy być sobą" w tym właśnie basenie pełnym wody. Zespoły by się oczywiście zgodziły na tak kuriozalny pomysł, ponieważ dla odpowiedniego wynagrodzenia oraz chwili atencji te pazerne hieny zrobią wszystko. Kiedy piosenka zbliżałaby się do końca pierwszego refrenu, krzyknąłbym do mikrofonu "NO TO CZEŚĆ!" i wrzucił do basenu wielką suszarkę do włosów podpiętą oczywiście do prądu i patrzył jak Grzegorz, Maryla, Janek, Andrzej i reszta wykonują swój ostatni, naprawdę pożegnalny elektryczny taniec.


Nie miejcie mi za złe tych intencji, ale po prostu już jestem tak bardzo zniesmaczony polską sceną muzyki rozrywkowej (o ile ta nazwa jest właściwa), że dłużej nie mogę. Wszędzie są te same zespoły, te same twarze, wykonujące ciągle te same utwory. A jakikolwiek nowy kawałek, to jest tak depresyjne gówno lub nierytmiczny gniot, że znika z anteny po kilku tygodniach i od nowa wałkowane są stare kawałki. Do tego to ciągłe podniecanie się, jaki to wielki wkład muzyka miała w przemiany ustrojowe, kształtowanie swobód obywatelskich... Może i miało, ale to nie oznacza, że ludzi trzeba męczyć wciąż tą samą muzyką. W Polsce jest naprawdę tak dużo młodych, ciekawych zespołów, że stacje radiowe mogłyby grać bezustannie nowe kawałki. 



Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść, ale nasze gwiazdy rocka trzymają się jej kurczowo, niczym w pośmiertnym uścisku. Maryla Rodowicz, która co roku wygląda młodziej, Perfect, który zagra już nawet na otwarciu nowej Żabki, Lady Pank, który opowiada anegdoty sprzed 30 lat, bo od tej pory nic ciekawego im się nie przydarzyło... I w dodatku to kreowanie się na wielkie gwiazdy... Litości! Dajcie już nam spokój. Marnujecie tak wiele młodych talentów, które mogłyby zastąpić waszą muzyką na festiwalach, jarmarkach i w radio, że powinno się was siłą znieść ze sceny. Ludzie wcale was nie kochają, ani nie słuchają z uwielbienia. Oni po prostu nie mają innego wyboru!

13 lipca 2018

Dlaczego NIE powinniście wstawać o 4:30?

Dlaczego NIE powinniście wstawać o 4:30?


Od jakiegoś czasu obserwuję dziwny trend, który wpisuje się ogólnie w samorozwój i samodoskonalenie, polegający na bardzo wczesnym wstawaniu. Jest nawet popularny tak jakby zakład ze samym sobą, w ramach którego ludzie wstają przez określony czas o bardzo wczesnej porze, na przykład o tytułowej 4:30. Temat bardzo wczesnego wstawania pojawia się również wśród różnego rodzaju mentorów i coachów, którzy wręcz lubują się w sadomasochistycznych praktykach mających na celu polepszenie własnego, a przede wszystkim cudzego, JA. Czy wczesne wstawanie ma jakikolwiek sens i po co w ogóle ktoś miałby to robić? Pomijam oczywiście konieczność pracy na 3 zmiany, czy długich dojazdów... Po co na siłę rezygnować z dobrodziejstw snu i ciepłego łóżka?


wczesne wstawanie
Wczesne wstawanie nie ma sensu
.
.
.

11 czerwca 2018

Dom z papieru - poprawny serial sensacyjny

Dom z papieru - poprawny serial sensacyjny


Dom z papieru, to propozycja od Netflixa, która może umilić kilka wieczorów. Serial może nie jest przełomowy, ale dobrze się go ogląda, trzyma w napięciu, a momentami potrafi zaskoczyć. Posiada kilka słabszych fragmentów, w połowie sezonu lekko siada akcja, ale generalnie, serial warty jest obejrzenia. 

dom z papieru recenzja
Kadr z serialu Dom z papieru, Netflix

Dom z papieru przedstawia kulisy napadu 8 bandytów na mennicę. Bandyci są różnorodni zarówno fizycznie, jak i psychicznie, co właśnie jest osią fabuły. Wraz z przebiegiem napadu, poprzez reminiscencję poznajemy losy, przeszłość i tożsamość każdego z bohaterów skoku. Postacie są dość sztampowe, ale można je lubić i szybko nabiera się do nich sympatii. Mamy tutaj m.in. młodą, zbuntowaną przeciwko całemu światu i atrakcyjną dziewczynę o pseudonimie Tokio, niepokornego syna (Denver), który stara się jakoś naprawić relacje z ojcem (Moskwa), który siedział za kratami, jest lider skoku - despotyczny, psychopatyczny i filozoficzny Berlin. Pomiędzy bandytami nawiązują się specyficzne relacje, jedni się zakochują, inni nienawidzą itd. 

Przeczytaj jeszcze Dziewczyny z kamerkami

Nad całością przebiegu skoku czuwa Pan Profesor, który niczym szachista, konsekwentnie realizuje swój plan skoku doskonałego. W jego realizacji stara się przeszkodzić pani inspektor, która przeżywa co chwilę życiowe dramaty, wzloty i upadki. Upadków jest znacznie więcej, ale dzielnie z uniesioną głową stawia czoła bandytom i życiowym problemom. Ekipa policji jest raczej mało rozwinięta fabularnie, kamera skupia się głównie na pani inspektor i jej zastępcy.


Jak już wspominałem, postacie są lekko schematyczne, jednakże aktorstwo całkiem dobre. Smaczku dodają hiszpańskie dialogi, które brzmią bardzo ciekawie i oryginalnie na tle amerykańskich produkcji. Największym haczykiem serialu, przynajmniej dla mnie, jest plan napadu i utrzymania się w mennicy. Od zawsze intrygowały mnie przygotowania i strategie na tego rodzaju wydarzenia, umiejętność przewidywania, zabawa w kotką i myszkę z policją. Ten serial pokazuje to tak, jak należy. Bez pośpiechu, ze zwrotami akcji, smaczkami i szczególikami, na które trzeba zwracać uwagę, ale jednak w dość oczywisty sposób. Mówiąc krótko, Dom z papieru to dobrze zrobiony i ciekawie opowiedziany serial sensacyjny. Niewiele stracicie nie oglądając go, ale gdy już zaczniecie, to będziecie się dobrze bawili i skonsumujecie wiele godzin. 



Powyższe przemyślenia dotyczą sezonu pierwszego Domu z papieru, jest już gotowy sezon drugi, a w planach szykowany jest sezon trzeci. Jeżeli drugi będzie trzymał poziom pierwszego, to daję duże szanse całemu serialowi. Niestety miałem już moment zwątpienia mniej więcej w połowie pierwszego sezonu, ale lekkie przymuszenie do oglądania popchnęło cały serial ku końcowi. Mam nadzieję, że następne odcinki nie złapią zadyszki.

24 maja 2018

Dziewczyny z kamerkami

Dziewczyny z kamerkami


Nie będę silił się na żadne wydumane wstępy, zapowiedzi, opisy bohaterek, tło historyczne itp. Oddam po prostu głos dwóm dziewczynom, które rozbierają się przed internetowymi kamerkami w zaciszu swoich mieszkań i na tym zarabiają. Spotkaliśmy się ny Skypie, żeby mogły opowiedzieć dlaczego to robią, jaki jest ich stosunek do sekspracy, co myślą o tym ich rodziny i znajomi, jakie mają plany na przyszłość oraz ile zarabiają. Dziewczyny poprosiły mnie o zachowanie ich prywatności, dlatego przybrały sobie zmyślone imiona i nie pozwoliły na zdjęcia. Możecie je spotkać po drugiej stronie internetu na platformie ShowUp, poprzez którą się z nimi skontaktowałem. 


Mia i Kaja. Mia, ponieważ jest fanką Pulp Fiction, a Kaja, bo to pierwsze imię, które przyszło jej do głowy. Mia jest przeciętnego wzrostu, szczupła, krótkie włosy ciemnego koloru, ubrana w sportową elegancję. Kaja to brunetka, wysoka i zgrabna, gęste, pofalowane włosy opadają luzem na jej ramiona. Nie wyglądają jak modelki, ani seksbomby, ale ich uroda przyciąga wzrok swoją naturalnością i kobiecością. 


Ja: Cześć dziewczyny, cieszę się, że zgodziłyście się na rozmowę. Chyba nie za często macie okazję rozmawiać na temat kamerek?
Mia: No nie jest to temat do rozmów z rodziną, ani do obnoszenia się na fejsie.
.
.
.

21 maja 2018

Justyna Kopińska sprawi, że zwątpicie w sprawiedliwość

Justyna Kopińska sprawi, że zwątpicie w sprawiedliwość


Odważę się zaryzykować stwierdzenie, że Justyna Kopińska to obecnie czołówka polskich dziennikarzy, przy czym nie jest ona dziennikarzem "salonowym", ale terenowym łowcą ciężkich historii. Właśnie skończyłem czytać dwie książki, które zawierają kompilację jej reportaży: "Z nienawiści do kobiet" oraz "Polska odwraca oczy". Lektura tych książek to była niezła emocjonalna jazda, a przeczytane historie na długo zostaną w głowie. Na książkach Kopińskiej powinny być takie oznaczenia jak na papierosach, ponieważ potrafią naprawdę zepsuć sporo nerwów.

Justyna Kopińska dziennikarka reportaże
Justyna Kopińska to specjalistka od zła

 
Z krótkiej notki biograficznej zamieszczonej na okładce "Z nienawiści do kobiet" możemy dowiedzieć się, że Justyna Kopińska to najczęściej nagradzana dziennikarka, jako pierwsza dziennikarka z Polski otrzymała European Press Prize przyznawaną przez The Guardian i The Reuters Foundation, doświadczenie zawodowe zdobywała w USA i Afryce Środkowej, studiowała w Wielkiej Brytanii i tak dalej. Nic z tej notki jednakże nie jest w stanie Was przygotować na to, jakie historie usłyszała i spisała Kopińska. Mówi się o niej, że jest specjalistką od zła i rzeczywiście, to określenie dobrze do niej pasuje. Nie ma takiego rodzaju zła na tym świecie, z którym by się nie zetknęła. Molestowanie seksualne, wykorzystywanie dzieci, dręczenie i tortury, gwałty, pedofilia, zabójstwa, korupcja, wykorzystywanie pozycji i wpływów, układy. Dużo jej reportaży skupia uwagę na tzw. instytucjach zamkniętych, czyli więzieniach, aresztach, domach dziecka, ale również na kościele katolickim, policji, wojsku, szpitalach.



Najważniejszą cechą Justyny Kopińskiej jest obiektywność. Pozwala opowiedzieć historię bohaterom, nie ocenia ich, nie przedstawia swoich odczuć. Jeden raz tylko dodała subiektywny element w reportażu o księdzu pedofilu, kiedy to po rozmowie z nim, wskutek natłoku emocji potknęła się i przewróciła na ulicy. W sumie, to bardziej stwierdzenie faktu, anegdotka, niż przedstawienie swojego stosunku do sprawy. I to chwilowe odsunięcie dziennikarskiej maski pozwala ujrzeć, z jakimi demonami musi mierzyć się Justyna Kopińska przy zbieraniu materiałów do swoich reportaży. Jak sama stwierdza, do każdej rozmowy z mordercą, gwałcicielem, pedofilem, czy przedstawicielem instytucji państwowej lub władzy starannie się przygotowuje, aby nie dać się wyprowadzić w pole, zmanipulować lub zastraszyć. Spora część jej rozmówców, zwłaszcza mordercy, to osoby bardzo inteligentne, wyrachowane, a przy tym szalenie niebezpieczne. Kopińska trenuje rozmowy z negocjatorami i psychologami, którzy podpowiadają jej w jaki sposób się zachowywać, jakich słów nie używać itd. Takiego merytorycznego i rzetelnego dziennikarstwa uprawianego z dużym poświęceniem obserwuje się coraz mniej.


Historie przedstawiane przez Justynę Kopińską nie napawają optymizmem. Prawie wszystkie kończą się bez happy endu i pozostawiają w czytelniku poczucie smutnej pustki, przygnębienia, wręcz obrzydzenia. Reportaże działały na mnie tak, jakbym spotkał się z dementorami z Harrego Pottera. Wysysały ze mnie pozytywne emocje pozostawiając poczucie braku sprawiedliwości i dobra. Proponuję przeczytać te książki na raz, ponieważ rozwlekanie w czasie i czytanie na raty może naprawdę wprowadzić Was w przytłaczający nastrój na wiele dni. Tych książek nie da się tak po prostu czytać. One w Was coś zmienią. 



Bohaterzy reportaży, to najczęściej osoby pokrzywdzone przez złych ludzi. Ludzi wpływowych, którzy nadużyli swojego autorytetu a często chronieni są przez układy. Stąd, sprawiedliwość nie jest w stanie ich dosięgnąć, a zło tańczy w najlepsze. Do tego dochodzi częste ciche przyzwolenie lub lęk przed utratą własnych korzyści w obronie dobra. Justyna Kopińska nie jest w stanie wywalczyć sprawiedliwości dla swoich bohaterów, ale przynajmniej może opowiedzieć na głos ich historię. Chociaż tyle.

19 maja 2018

Noc muzeów. Noc lemingów

Noc muzeów. Noc lemingów.


Jak co roku Polskę od morza aż po Tatry ogarnia na jedną noc muzealna gorączka. Noc muzeów, to impreza do której mam dwa sprzeczne odczucia. Z jednej strony bardzo się cieszę, że jest takie cykliczne wydarzenie, a z drugiej jednak gardzę nim. A wszystko to przez polskie przywary, które tej nocy dają najlepiej o sobie znać, pomimo płaszczyka gwieździstego nieba.  


noc muzeów
Coroczna gorączka muzealnej nocy


Na czym polega Noc muzeów to pewnie każdy wie. Jak to się dzieje, że jednej nocy nagle w Polakach budzi się głód kulturalny i chęć obcowania z eksponatami muzealnymi kosztem alkoholowych imprez, czy chociażby kabaretów w TV i snu? Tego fenomenu chyba nikt nie rozumie. Nie rozumiem, jaką frajdę mają ludzie, którzy czekają na dworze, często w zimnie, w długich kolejkach po to tylko, żeby zwiedzić muzeum. Na pewno nie czekają dla sztuki, która znajduje się w salach muzealnych. Przecież każde muzeum, które bierze udział w tej imprezie jest otwarte codziennie. Praktycznie w każdym dniu tygodnia można sobie przyjść po pracy, szkole lub w weekend i zwiedzić wystawy oraz chłonąć muzealne eksponaty ile tylko dusza zapragnie. Co więcej, można to czynić w ciszy, spokoju. Dlaczego więc Polacy wybierają zwiedzanie muzeów wraz z dzikimi tłumami wśród hałasu, przepychanek, pozowań do selfie i livestreamów? 
.
.
.

17 maja 2018

KATANIA jedzenie, zwiedzanie, plażowanie

KATANIA jedzenie, zwiedzanie, plażowanie


Katania, to miasto, które należy postrzegać i oceniać w dwóch kategoriach: obiektywnie oraz subiektywnie. Obiektywnie oceniając to miasto trzeba niestety przyznać, że jest brudne i zaniedbane. To jednak paradoksalnie sprawia, że subiektywnie Katania ma swoisty, niepowtarzalny klimat, którego nie spotkałem dotychczas jeszcze w żadnym innym mieście. Katania to nie jest miasto skrojone pod turystów. Czasami miałem wręcz wrażenie, że miasto wręcz nie zdaje sobie sprawy z tego, że turyści je odwiedzają. Żyje sobie po swojemu, niczego nie stara się ukryć, ani zatuszować, jest prawdziwa i nieudawana. Postaram się jak najlepiej oddać ten klimat Katanii, który mnie przekonał do tego miasta, chociaż i tak uważam, że Katanii trzeba po prostu spróbować, aby móc wyrobić sobie o niej jakąś opinię. Chociaż po części opiszę, co zobaczyć, a czego unikać, co ciekawego robić, a co dobrego zjeść i mam nadzieję, że te rady przydadzą się Wam w odkrywaniu po swojemu tego miasta. Więcej zdjęć z Katanii oraz Sycylii znajdziecie na moim Instagramie.

Katania panorama miasta
Katania panorama miasta


Dojazd i nocleg w Katanii

Do Katanii wybraliśmy się w pierwszej połowie maja. Z dostępnych środków transportu najlepiej dolecieć bezpośrednim lotem, my wybraliśmy Wizzair z Warszawy Okęcie. Lot trwał niecałe 3 godziny, a odległość z lotniska Katania-Fontanarossa do centrum Katanii jest bardzo nieduża. Można by nawet pokonać ją pieszo, to raptem kilka kilometrów. Transport do miasta oferuje kilku przewoźników, my jechaliśmy Alibus - czerwone autobusy, które zatrzymują się zaraz przy wyjściu z lotniska, koszt jednego biletu to 4€, bilet kupuje się u kierowcy i należy go skasować. 
.
.


8 maja 2018

12 sprawdzonych sposobów na zarabianie przez internet

12 sprawdzonych sposobów na zarabianie przez internet


Coraz częściej słyszy się sukcesy o ludziach, którzy zarobili wielkie pieniądze nie wychodząc z domu, za pomocą raptem kilku kliknięć myszki. Większość takich historii to stek bzdur, ewentualnie bzdury mające skłonić łatwowiernych do zainwestowania w piramidy finansowe, dziwne instrumenty inwestycyjne, lub kursy i warsztaty pseudo rekinów biznesu. Każdy chciałby móc pracować kilka godzin dziennie i z poziomu własnej kanapy zarabiać średnią krajową. Nie oszukujmy się, większość z nas nienawidzi chodzić do swojej pracy, słuchać szefa, wykonywać durne polecenia i powtarzać jałowe czynności. Czy istnieją jednak sprawdzone i przede wszystkim pewne oraz legalne sposoby na zarabianie pieniędzy przez internet?

sposoby na zarabianie przez internet
Jak zarabiać przez internet?

Jak zarabiać pieniądze przez internet?

Tak. Istnieje wiele sposobów na zarabianie pieniędzy przez internet, i to sposobów sprawdzonych. Dlaczego więc ludzie nie rzucają swoich etatów i nie przesiadają się na fotel z laptopem? Otóż dlatego, że praca przez internet, jak każda praca, wymaga zaangażowania czasu i wysiłku. Ciężko osiągnąć jakiekolwiek wymierne sukcesy finansowe nie poświęcając się tej sprawie. Mamienie sloganami o 4 godzinnym tygodniu pracy, czy łatwych i szybkich pieniądzach, to wyłącznie bajki. Nawet, jeżeli praca miałaby się sprowadzać do klikania myszką, to musicie poświęcić swój czas. Co więcej, takie prace są raczej mało opłacalne. Dopiero znalezienie pewnej niszy, wykreowanie unikalnego produktu, usługi, posiadanie wiedzy, zbudowanie solidnej marki mogą przynieść wymierne efekty. Do tego jednak potrzeba... właśnie - czasu i zaangażowania. A czasami również wiedzy.
.
.
.

22 kwietnia 2018

NETFLIX vs. HBO GO - która platformę wybrać

NETFLIX vs. HBO GO - którą platformę wybrać


Nie oszukujmy się, dni zwyczajnej telewizji są już policzone, telewizja jest na ostatniej prostej w drodze do swojej mety. Internet skutecznie wypiera telewizję tak, jak kiedyś radio wyparło prasę, a telewizja radio. Normalna kolej rzeczy. Już powoli zaczyna się zauważać nawet trend ku wypieraniu produkcji filmowych standardowych wytwórni przez media strumieniowe, tylko patrzeć jak filmy Netflixa zaczną rywalizować o Oscary i w Cannes.  Jeszcze niedawno seriale kojarzyły się - zwłaszcza polskie - z tandetą, szmirą i blagą. Wielopokoleniowy "Klan", nadęte "M jak Miłość", trywialna "Pierwsza Miłość" to produkcje, które wyznaczyły poziom i zdefiniowały termin "serial" w Polsce na tyle skutecznie, że o serialach w ogóle się nie rozmawiało w innym kontekście jak właśnie tych pozycji. Dla bardziej rozgarniętych kinomaniaków były powodem do utyskiwań nad żenującym poziomem rodzimych produkcji, dla emerytek i rencistek oknem na świat, które kształtowało światopogląd na wszystkie tematy. Nie będę nawet wspominał takich tytułów jak "Trudne sprawy", ponieważ staram się wyprzeć istnienie tego typu produkcji. 


hbo go
Netflix, czy HBO GO

Dobre seriale pojawiały się w polskiej telewizji rzadko, a najczęściej były to seriale komediowe. Dopiero wraz z nadejściem szybkiego internetu i platformami streamingowymi mogliśmy poznać seriale w szerszym kontekście. Z czasem, termin serial zaczął zyskiwać na popularności, a nawet cieszyć się uznaniem, ponieważ zaczęto przywiązywać większa wagę do tego formatu. Producenci zdali sobie sprawę, że istnieje szeroka publiczność, która chętnie będzie oglądała seriale o czymś innym niż durne perypetie wesołej rodzinki albo gangsterskie strzelaniny. Seriale zaczęły opowiadać o poważnych sprawach w ciekawy, intrygujący sposób. Dzisiaj tytuły najlepszych seriali wymienia się równie często jak tytuły najlepszych filmów, a okresy pustki pomiędzy sezonami ulubionych produkcji jest trudniej wypełnić, niż pustkę po stracie ulubionego kubka na kawę. 

Przeczytaj jeszcze Bridget Jones robi kobietom wodę z mózgu
.
.
.

18 kwietnia 2018

Skąd ta nagonka na antyaktywność?


Skąd ta nagonka na antyaktywność?


Od dłuższego czasu irytuje mnie wszędobylska nagonka na antyaktywność i super hype na proaktywność. A już największej irytacji dostaję wchodząc do internetu, w którym social media wręcz kipią spoconymi od wysiłku fitnessboyami i fitnessqueenkami oraz wszelkiej maści wytartymi tekstami typu “zmień siebie na lepsze, zacznij od dziś”, “uwierz w siebie i zacznij działać”. Do tego dochodzi cały ten moralizatorski ton nakazujący ruszyć się z kanapy i gonić swoje marzenia, nie przestawać planować i realizować oraz wmawianie poczucia winy, kiedy właściwie żyjesz w zgodzie ze sobą, a nie tak, jak wszyscy ludzie (sztucznego) sukcesu. Skąd u wszystkich tych kreatorów zdrowego, aktywnego, zmotywowanego życia poczucie misji i w ogóle sensu tego, co robią? Dlaczego nie mogą dać innym spokoju? Dlaczego wydaje im się, że to jest ważne?

Lenistwo
Antyaktywność zawsze spoko

Egoistyczni piewcy sukcesu

Nie znam bloga, na którym nie byłoby porad o tym, jak zmotywować się do… do wszystkiego, bo nie ma takiej pierdoły, do której ktoś nie chciałby was zmotywować.

Potrzebujecie motywacji do nauki? Oto 5 cudownych sposobów na motywację do nauki.

Potrzebujecie motywacji do ćwiczeń? Oto 7 nieznanych motywatorów do ćwiczeń.

Potrzebujecie motywacji do motywacji? Sprawdźcie 10 porad mistrzów motywacji.

Przeczytaj również Subway - najlepszy fastfood
.
.
.

28 marca 2018

Dochód gwarantowany (UBI). Głos sprzeciwu


Dochód gwarantowany (UBI). Głos sprzeciwu


Universal Basic Income (UBI), tłumaczony jest na język polski jako uniwersalny dochód podstawowy, lub rzadziej dochód gwarantowany. Zanim jednak przejdę do przedstawienia swoich argumentów przeciwko idei dochodu gwarantowanego, chciałbym pokazać, że już sam termin jest błędny w swoim założeniu. Jak bowiem rozumieć termin uniwersalny dochód podstawowy? Termin ten zawiera aż dwa nieostre pojęcia, które mogą być rozumiane bardzo różnie w zależności od punktu widzenia, a to już samo w sobie ukazuje wady idei. 

Uniwersalny dochód podstawowy
Dochód gwarantowany to ślepa uliczka

Nie ma ludzi uniwersalnych

“Uniwersalny” według słownika języka polskiego PWN oznacza “obejmujący całość, dotyczący wszystkiego lub wszystkich”, “mający wszechstronne zastosowanie” [1]. Czy idea UBI może rzeczywiście dotyczyć wszystkich ludzi na ziemi? Na pewno nie, co wręcz nie wymaga dalszej dyskusji. Jest to czysta abstrakcja. Nie wyobrażam sobie również uniwersalnego dochodu w skali Europy, lub innego kontynentu, a tym bardziej świata, nawet gdyby miał zostać ograniczony do ludzi naprawdę potrzebujących. Jak bowiem wyliczyć uniwersalny dochód, który będzie realny do wprowadzenia, utrzymania i satysfakcjonujący zarówno dla Szweda i Etiopczyka, Wenezuelczyka? Jeżeli zatem forsowana jest idea uniwersalnego dochodu podstawowego, to powinna zostać określona ścisłymi ramami terytorialnymi, a najlepiej społecznymi. Wtedy może być uniwersalna, ale jedynie w pewnym kontekście - np. dotyczyć wszystkich obywateli polskich zamieszkałych na terytorium RP. 


Nawet gdyby jednak uniwersalny dochód gwarantowany ograniczyć terytorialnie/społecznie, to wciąż termin jest błędny w swoim założeniu. Może to zabrzmieć niepoprawnie politycznie, jednakże faktem jest, że w czasach dużego rozwarstwienia społecznego nie można mówić o uniwersalności w sensie równości, powszechności. Różnice między biednymi, dla których UBI miałoby - w założeniach - największe korzyści, a bogatymi są tak ogromne, że nie można mówić o efektywnym uniwersalnym dochodzie. Dla mnie oczywistym jest, że najbogatsi przeszli by obojętnie wobec UBI, w ogóle nie odczuwając tego na własnej skórze, lub co bardziej racjonalne - nie zostaliby nim w ogóle objęci ze względu na wysokie dochody. I to właśnie wyklucza racjonalność stosowania pojęcia uniwersalnego dochodu, bowiem jak coś może być powszechne i zarazem różnicować ludzi na różne kategorie - tych, którzy otrzymują UBI i tych, którzy go nie otrzymują ze względu na wysoki dochód? Lub też różnicować beneficjentów UBI - tych, którzy dostają mniejszy i większy dochód ze względu na miejsce zamieszkania, które wpływa na wysokość potrzeb finansowych. Uniwersalny może być np. wzór dowodu osobistego, każdy może mieć taki sam dowód i to ma sens, co doświadczamy chociażby na kanwie Unii Europejskiej. Czy jednak można mówić o uniwersalnym dochodzie dla każdego Europejczyka? Czy nawet dla każdego potrzebującego Europejczyka, lub Polaka? Moim zdaniem jest to niemożliwe.

19 marca 2018

Teatr Studyjny, tutaj warto chodzić oraz krótka recenzja spektaklu Przebudzenie wiosny

Teatr Studyjny, tutaj warto chodzić oraz krótka recenzja spektaklu Przebudzenie wiosny


Teatr Studyjny w Łodzi to dość nietypowy teatr. Wystawiane są tutaj wyłącznie spektakle dyplomowe oraz projekty artystyczne studentów Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi. Dzięki temu, widz może spotkać się z niesamowitą młodzieńczą energią, ambicjami oraz nieokrzesanymi jeszcze talentami, które naprawdę robią wrażenie, gdyż nie uznają kompromisów i chcą jak najlepiej pokazać światu swoje umiejętności. 

Spektakl Przebudzenie Wiosny w Teatrze Studyjnym, zdjęcie dzięki uprzejmości Szkoły Filmowej w Łodzi

Zmienność, to cecha charakterystyczna dla Teatru Studyjnego. Repertuar zmienia się co roku, a wraz z nim zmienia się cała aktorska obsada, która składa się ze studentów Szkoły Filmowej. W raz z odejściem ze Szkoły aktorów-absolwentów, na deski Teatru wkracza kolejny rocznik, który bynajmniej nie ma zamiaru wypaść gorzej od starszych kolegów. Dzięki temu, co roku można oglądać nowe twarze oraz nowe spektakle. Jest w tej koncepcji pewna szkoda, ponieważ spektakli z poprzednich lat nie da się już w ogóle obejrzeć i tak na przykład nie uda mi się już nigdy zobaczyć Equus i Ślub, które najbardziej utkwiły mi w pamięci spośród spektakli dyplomowych. 

Przeczytaj również Jean-Luc Godard zachwyt i uwielbienie
.
.
.

16 marca 2018

Jean-Luc Godard zachwyt i uwielbienie

Jean-Luc Godard zachwyt i uwielbienie


Słyszałem kiedyś coś niecoś o francuskiej nowej fali, o jej wpływie na kino światowe, a nazwiska takie jak Godard, Belmondo, Bardot były mi znane, jednakże nie kojarzyłem tego wszystkiego z niczym konkretnym. Do kina francuskiego odnosiłem się wręcz z ignorancją, poza takimi wyjątkami jak Amelia, Luc Besson, mogło dla mnie ono w ogóle nie istnieć. Kino francuskie wydawało mi się nieciekawe, przebrzmiałe, archaiczne, niezrozumiałe. Nie interesowała mnie nowa fala, gdyż wydawała mi się zbyt awangardowa i wydumana. Pewnego dnia jednak postanowiłem zmierzyć się z tym zagadnieniem, wszak trzeba poszerzać horyzonty myślowe, no i jednak głupio ignorować nurt, który odcisnął piętno na rozwoju filmu. Nie wiedziałem nawet, jak silny jest wpływ nowej fali i Jean-Luc Godarda na dzisiejsze kino. Teraz, po obejrzeniu kilku jego filmów, chciałbym podzielić się refleksją nad wpływem oraz geniuszem francuskiego reżysera, którego po dziś filmy są aktualne, a jego motywy wykorzystywane przez największych reżyserów włączając Krzysztofa Kieślowskiego, Quentina Tarantino, czy Gaspara Noe. 

Jean-Luc Godard, zdjęcie: Gary Stevens, źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Jean-Luc_Godard#/media/File:Jean-Luc_Godard_at_Berkeley,_1968.jpg, CC BY 2.0

Moje filmy Jean-Luc Godarda

Jean-Luc Godard wyreżyserował około 90 filmów, więc ciężko byłoby obejrzeć wszystkie z nich, ja skupiłem się na tych stworzonych w nurcie nowej fali. Obejrzałem: Do utraty tchu (1960), Kobieta jest kobietą (1961), Żyć własnym życiem (1962), Pogarda (1963), Amatorski gang (1964) oraz Męski-żeński: 15 scen z życia (1966). W planach mam jeszcze co najmniej kilka, gdyż jeszcze nie zaspokoiłem swojego głodu obrazami Godarda. Nie będę rozpisywał się na temat nowej fali jako nurtu w sztuce, ani też nie będę wymądrzał się nad technicznymi i literackimi aspektami filmów. Zostało to już dość szczegółowo opisane. Opiszę filmy tak, jak sam je odebrałem i przeżyłem, bowiem niektóre z nich naprawdę mnie oczarowały.  
.
.
.

Osiedlowe historie #1

Osiedlowe historie #1


Stoję przed osiedlowym marketem i próbuję odpalić papierosa na wietrze. Ze sklepu wychodzi ochroniarz, który staje obok mnie i jednym ruchem dłoni odpala sobie papierosa zapalniczką. Niewysoki, niechudy, łysiejący. Wygląda jak większość ochroniarzy. Palimy w milczeniu, chociaż jest między nami jakaś więź znajomości. Kiedyś ochroniarz doradzał mi w wyborze piwa i od tamtej pory, tak jakby znamy się lepiej niż zwykły konsument zna ochroniarza. Zawsze wymienimy się serdecznym powitaniem, a jak jest okazja, to i spostrzeżeniami na temat pogody.

Na parking podjeżdża terenowe BMW, od którego aż bije blask nowości. Z samochodu wysiada młody facet, typ miejskiego karierowicza. Przetarte jeansy, czarna skórzana kurtka, sportowa torebka przerzucona przez ramię, na szyi złoty łańcuszek, w ręku komóreczka. Gdy zamknęły się za nim sklepowe drzwi automatyczne, zwróciłem się do ochroniarza:

- Niezłe auto, co?
- Eee, ja wiem. Normalne.
- Nie chciałby pan takiego?
- A po co mi? Mam swojego opla, odpala na dotyk, pali mało gazu. Nie narzekam.
- Taka beemka to jest warta ze 300.000 złotych. Mógłby ją pan nawet sprzedać.
- No i co bym zrobił z tą kasą? Przecież bym nie przejadł tyle.
- No nie, ale mógłby Pan sobie chociażby pojechać na wakacje gdzieś daleko. 
- Eee tam. Byłem w '79 w Bułgarii na Złotych Piaskach i mi wystarczy. Daleko, upały męczące, mnóstwo ludzi, a z nikim nie pogadasz, bo nikto po polsku nie mówi. Ja tam wolę sobie na działeczkę wyskoczyć, grilla odpalić, z sąsiadem flaszkę zrobić. 
- No a jakieś marzenia, zainteresowania nie chciałby pan spełnić?
- Eee panie, marzenia to już dawno mi wszystkie wyleciały z głowy. Teraz to ja chcę mieć tylko święty spokój. 
- No tak. W sumie to chyba jest najważniejsze. To idę kupić coś na obiad. 
- Filet z kurczaka mamy na promocji. 

Zgasiłem papierosa o popielnicę i wszedłem do sklepu kupić produkty pierwszej potrzeby, ale kurczaka nie, bo ponoć kurczaki są faszerowane antybiotykami i jedzą swoje gówna, nie oglądają słońca i żyją w ścisku. 



*Osiedlowe historie, to cykl krótkich opowiadań, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością - w sensie, że nie wydarzyły się naprawdę - ale czerpią z niej garściami. Wszelkie podobieństwo postaci i lokalizacji jest całkowicie przypadkowe, chociaż takie postaci i lokalizacje każdy zna.

5 marca 2018

Problemy psychiczne polskiej młodzieży



Problemy psychiczne polskiej młodzieży


Polskie dzieci i młodzież coraz częściej dopadają problemy psychiczne, które wręcz stały się oznaką czasów, w których żyjemy. Niedawno opisałem problemy psychiczne nastolatków z USA, na które w dużym stopniu wpływ mają social media oraz smartfony, tymczasem okazuje się, że nie jest to problem jedynie obecny za oceanem. Ostatnie badania przeprowadzone wśród warszawskich gimnazjalistek dały przerażający obraz - aż 20% nastolatek ma objawy depresyjne. Czasy, w których wychowują się dzisiejsze dzieci są naprawdę ciężkie. Wyobcowanie, osamotnienie, rywalizacja, poczucie niskiej wartości - to powszechność. Brak wsparcia rodziców, którzy sami często borykają się z problemami psychicznymi to również powszechność. Do tego dochodzi brak pomocy ze strony państwa, a wręcz celowe ignorowanie i tuszowanie problemu zdrowia psychicznego Polaków. Czy dzisiejsze pokolenie nastolatków, to pokolenie stracone?

depresja nastolatków w polsce
Choroby psychiczne polskiej młodzieży są bagatelizowane


Szpitale pękają w szwach

Oficjalnie, w Polsce nie ma problemu depresji, co ma odzwierciedlenie nawet w wysokiej pozycji Polski w rankingu krajów OECD. Według rankingu, wśród krajów najlepiej rozwiniętych, polscy mężczyźni chorują na depresję najrzadziej, a polskie kobiety zajmują dopiero 26 pozycję (z 30). Jednak w rzeczywistości, nasz system ochrony zdrowia nie rejestruje zachorowań na depresję. Stąd, żyje się u nas tak szczęśliwie. Prawda jest zupełnie inna. Jak podaje portal Forsal.pl [1], jeszcze nigdy polska służba zdrowia nie musiała mierzyć się z tak powszechnym zjawiskiem zachorowań wśród młodszych. Doszło do tego, że obłożenie w szpitalach wynosi 150-160%, niektórzy pacjenci muszą leżeć na korytarzach a nawet na podłodze. Wszystkiemu winna jest zła organizacja służby zdrowia, która jest skrajnie niedofinansowana, jeżeli chodzi o leczenie psychiatryczne. Dochodzi do takich absurdów, że osoby o skłonnościach samobójczych są kierowane do szpitala z miesięcznym terminem. Podczas, gdy w takim przypadku liczy się każda godzina, bo założyć sobie sznur na szyję, czy położyć się na torach to tylko chwila. 

Przeczytaj również Bridget Jones robi kobietom wodę z mózgu
.
.
.

27 lutego 2018

USA - najbogatszy kraj skrajnej biedy

USA - najbogatszy kraj skrajnej biedy


Jeżeli ktoś jeszcze żyje ideą amerykańskiego snu, to czas najwyższy, aby się z niego przebudził. Amerykański sen, tak rozpowszechniany i gloryfikowany w amerykańskiej kulturze, a (często bezmyślnie) powielany wśród innych państw, dla wielu Amerykanów stał się codziennym koszmarem. Chociaż nie mówi się o tym głośno, bo zza oceanu docierają do nas głównie informacje o kolejnych sukcesach gospodarczych, kosmicznych, militarnych itd., to trzeba zdać sobie sprawę, że amerykańskie społeczeństwo konsekwentnie popada w ubóstwo i brak jest obecnie realnych perspektyw na polepszenie tej sytuacji. Sprawa jest na tyle poważna, że zainteresowała się nią Organizacja Narodów Zjednoczonych, na zlecenie której opracowano raport dotyczący skrajnego ubóstwa i praw człowieka w USA. Z raportu wynika, że aż 41 milionów Amerykanów (12% obywateli) żyje w ubóstwie, a warunki w których żyją są zaprzeczeniem praw człowieka, o które USA tak gorliwie walczy na arenie międzynarodowej przy użyciu rakiet i dronów.

Ubóstwo w USA to wielki problem najbogatszego kraju świata

Raport na zlecenie ONZ został opracowany przez Philp’a Aston’a, który odwiedził takie stany jak California, Alabama, Georgia, Puerto Rico, West Virginia oraz Washington DC. Zebrane przez niego obserwacje, wnioski i zdjęcia są naprawdę zatrważające. Niektóre fakty są wręcz nie do uwierzenia, gdyż wynika z nich, że mieszkańcy najbardziej rozwiniętego gospodarczo państwa na świecie żyją w warunkach na poziomie krajów trzeciego świata - bez dostępu do czystej wody, bez opieki medycznej, w zanieczyszczonym środowisku. Ludzie żyjący w namiotach na ulicach Los Angeles, bezdomni nocujący w ławach kościelnych w San Fransisco, endemia tęgoryjca - pasożyta jelitowego przenoszonego przez ludzkie odchody w Alabamie, tysiące ludzi pozbawionych dostępu do kanalizacji, to tylko skromny wycinek prawdziwego życia w Ameryce. Życia, które jest bagatelizowane, a wręcz ukrywane przez administrację państwową. 
.
.
.

25 lutego 2018

Festiwal Filmów Antydepresyjnych RELANIUM 2018. Relacja.

Festiwal Filmów Antydepresyjnych RELANIUM 2018. Relacja.


Zimowa aura już naprawdę mocno daje się we znaki. Chociaż dzień staje się coraz dłuższy a słońce śmielej przebija się przez chmury, to jednak mróz nie odpuszcza. Myślę, że najgorszy etap zimy mamy już za sobą, ale to co uczyniła zima z niejedną duszą na pewno będzie wymagało długiego dochodzenia do siebie i leczenia. 

Festiwal Filmów Antydepresyjnych Relanium
Festiwal Filmów Antydepresyjnych RELANIUM 2018


Jednym z lekarstw na zimową chandrę jest oczywiście humor, a ten został zaaplikowany w dużej dawce podczas Festiwalu Filmów Antydepresyjnych RELANIUM. Jak co roku zresztą, chociaż ja na festiwalu byłem po raz pierwszy. Nie przerobiłem całego bogatego programu festiwalowego, lecz to co najważniejsze - czyli filmy konkursowe.  Cały program tegorocznej edycji był naprawdę ciekawy (chociażby wspomnieć wykład o plakatach filmowych z Ghany) i pozwoliłby na spędzenie w kinie pełnych trzech dni, za co należy się wielkie uznanie dla organizatorów, którzy wykazali się dużą sprawnością w organizacji, zaangażowanym podejściem do tematu i bogatą ofertą tak nietuzinkowego i oryginalnego festiwalu. 

Przeczytaj również Bridget Jones robi kobietom wodę z mózgu

.
.
.

22 lutego 2018

Subway - najlepszy fastfood

Subway - najlepszy fastfood


*artykuł NIE jest sponsorowany x)

Na pewno nie raz dopadł Was głód na mieście, podczas zakupów w galerii handlowej lub w trasie i zastanawialiście się nad szybką przekąską w niskiej cenie. Pierwsze, co przychodzi do głowy to oczywiście McDonald’s, zaraz po nim KFC i kebab. Podejrzewam jednak (a przynajmniej mam nadzieję), że wymienione przykłady już dawno wam obrzydły, zwłaszcza po coraz to nowszych rewelacjach odnośnie jakości jedzenia, które mniej więcej odpowiada walorom smakowym i odżywczym psa zmielonego razem z budą. Gdzie zjeść szybko, smacznie, tanio i zdrowo?


Stając przed takim dylematem, ja zawsze staram się wybierać Subway’a, który serwuje bycze i pyszne kanapki. Na tle wymienionych jadłodajni, Subway charakteryzuje się tym, że wszystko jest przyrządzane na widoku i właściwie nie ma w kanapkach niczego, czego nie życzyłbym sobie w moim żołądku. Biorąc klasyczną kanapkę z szynką, mam pewność, że znajdę w niej jedynie garść warzyw, szynkę, sosy i pieczywo. Jedyne do czego można się przyczepić, to pieczywo, które jest najpewniej z ciasta mrożonego, ale jego smak pozwala zapomnieć o takich troskach. Cała reszta, to składniki kupione w hurtowni spożywczej, a więc te same produkty, które kupujecie w osiedlowym sklepiku lub markecie, czy też spożywacie w restauracjach. 

Subway sandwich
Subway kanapka



Może się wydawać, że płacenie 16 zł za kanapkę (dużą), to sporo, jednak biorąc pod uwagę, ile trzeba wydać w McDonald’s, żeby się porządnie najeść, to Subway jest bezkonkurencyjny. McZestawem ja się nie najadam, a przynajmniej nie dłużej niż na godzinę, dwie. Jedna kanapka, frytki i napój za 15 zł, to jest dopiero sporo jak za jakość serwowanego jedzenia. Kebab będzie bezkonkurencyjny cenowo, ale strach myśleć, co znajduje się w wielkiej belce mięsa i jak było ono wcześniej przechowywane, a legendy miejskie są przerażające. KFC mnie do siebie nie przekonuje, więc w tych pieniądzach jedynie Whooper w zestawie z Burger Kinga może jeszcze konkurować. Dlatego właśnie na tle konkurencji, moim zdaniem, Subway wypada najlepiej. 


Moim faworytem wśród Subway'owych kanapek jest kanapka z falafelem. Jest naprawdę sycąca, ale nie siada ciężko na żołądku jak kebab z sosem czosnkowym, a mnogość warzyw sprawia, że kanapka jest kolorowa. Do tego odpowiednio dobrane sosy - w moim przypadku zawsze jakiś ostry - dodatkowo podkręcają smak. Gwarantuję, że to dobry pomysł zarówno na szybką przekąskę, jak i pożywny obiad. Można się nafutrować.